sałatki

piątek, 08 stycznia 2016

_IGP7458

Podobno nie ważne jak się zaczyna, ale istotne jest jak się kończy. Ja w nowy rok weszłam z impetem, czego świadectwem jest dzisiejszy dzień. Od rana mnie zaskakiwał. Na szczęście pozytywnie. Igła wagi zdrowia w końcu zaczęła przechylać się w kierunku szali normalności, a również zawodowo od początku roku rynek pracy zaczął mnie zaskakiwać, dając coraz to nowe wyzwania. Jak więc mogłam świętować to pasmo zmian na lepsze i małych sukcesów? Nie, moi drodzy, tym razem nie szampanem, ale... SAŁATKĄ Z BURAKA!

Tak, ten co mnie zna choć trochę (lub zdarzało mu się śledzić mojego bloga) dobrze wie, czym zawsze można polepszyć mi humor. To czerwonorubinowe warzywo zawsze wywołuje na mojej twarzy uśmiech, a w oczach- proszący o dokładkę wzrok, prawie jak u Kota ze Shreka.

Znałam takich, co mawiali, że snickers w smaku jest lepszy niż seks (proszę, nie każcie mi komentować doznań erotycznych moich przyjaciół). Cóż... jeżeli już naprawdę miałabym odnaleźć swojego snickersa w jakimkolwiek produkcie, to byłby to zapewne burak (przynajmniej na razie jestem skłonna oficjalnie stwierdzić, że nigdy mi się nie znudzi). Może i jest to słodkie warzywa, ale przynajmniej trochę zdrowsze niż połączenie czekolady, orzechów i karmelu z nasyconymi kwasami tłuszczowymi i masą chemicznych dodatków!

Zatem- afrodyzjak czy nie, rozkoszujcie się moją propozycją na dzisiejszy lunch, przekąskę czy kolację!

_IGP74532

Potrzebujemy:

2-3 garście rukoli

30-40g kaszy jaglanej

30g fety

50 g buraka

trochę oliwy i przypraw

 

Kaszę jaglaną gotujemy w gorącej wodzie, do osiągnięcia optymalnej miękkości

Buraka gotujemy i (ostudzonego) ścieramy na tarce

Na dno miski rozszarpujemy trochę rukoli (tzn. rwiemy na mniejsze części, żeby było wygodniej jeść- nie wiem jak wy, ale ja nienawidzę, gdy sałata lodowa ma zbyt wielkie kawałki i jedzenie takowej nie należy do najbardziej eleganckich widoków świata)

Na rukolę wylewamy trochę oliwy i dodajemy przyprawy, sałatę mieszamy dokładnie

Fetę szarpiemy w małe kawałki, dodajemy do sałaty

Dodajemy też ugotowaną kaszę i wiórki buraka. Całość mieszamy i ewentualnie jeszcze przyprawiamy

Podajemy, pakujemy lub jemy prosto z półmiska

Smacznego!

 _IGP74733

_IGP7464 

 

 

 

08:42, dietoholic , sałatki
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 kwietnia 2015

Mój pobyt we Francji zbliża się do końca. Jednak jeszcze przed powrotem do Polski wykorzystałam cudowną okazję żeby odwiedzić moją przyjaciółkę (i autorkę bloga nasmak.pl w jednym) w Niemczech. Pogoda się lekko popsuła, więc postanowiłyśmy odpocząć od zwiedzania i spędzić deszczowy dzień w kuchni. Na szczęście jedną z niewielu książek zabranych z domu do niemieckiego akademika Oli była przecudowna wege książka kucharska "New Feast". Dobry wybór! Jak obie stwierdziłyśmy- aktualnie książki kucharskie służą bardziej do kulinarnej inspiracji niż jako źródło przepisów, bo te równie dobrze możemy znaleźć za darmo w internecie. Ale od TYCH zdjęć ślina sama do ust napływa!

Postanowiłyśmy zrobić sałatkę z granatem, orzechami i pewnym serowym dressingiem. Jednak w sklepie się okazało, że granat zbyt drogi na studencką kieszeń a zachodnich przypraw na pewno nie znajdziemy, więc powstało co powstało:

_IGP7005_3b

_IGP6987_2b

Powstała przepyszna sałatka z kozim serem i truskawkami (oczywiście byłaby jeszcze lepsza w środku sezonu, ale nawet teraz się nią delektowałyśmy)

Czego potrzebujemy?

miksu sałat: u nas sałata masłowa, rukola i radicchio

garść orzechów włoskich

100g koziego sera (w kostce)

ok. 300g truskawek

miodowego vinegrette (miód, sok z cytryny, oliwa, troszkę soli, główka świeżego czosnku)

1 cebuli, najlepiej czerwonej

 

Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki i mieszamy w dużej misce

Truskawki tniemy na cząstki, dodajemy do sałat

W tym czasie prażymy orzechy włoskie na lekko złoty kolor, dodamy je na koniec do sałatki

Cebulę szatkujemy lub kroimy w piórka, dodajemy do miski

Na koniec ser rwiemy na drobne kawałki i wszystko polewamy przepysznym vinegrettem (pamiętajcie, żeby czosnek pokroić w naprawdę małe cząstki)

Podajemy z pełnoziarnistą bagietką (akcent francuski!)

Smacznego!

_IGP6991_2b

 

_IGP6977_2b

_IGP6984_2b

_IGP7009_2b

 

16:45, dietoholic , sałatki
Link Komentarze (8) »
wtorek, 16 września 2014

Wakacje (lub samo lato) to okres planowania. "W tym roku zaplanuję sobie najlepszy urlop świata!". "Nie będę tyle pracował(a)", "Zacznę pływać, zapiszę się na basen", "Schudnę! Tak żeby mnie nikt po wakacjach nie poznał" i wiele wiele innych. Niestety, bardzo często można to podsumować znanym powiedzeniem: chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle. Ja też miałam wiele postanowień, między innymi częstsze notki na blogu. I co? Wyszło jak zwykle, a nawet jeszcze gorzej...

W zgiełku pracy i natłoku obowiązków zapominamy o sobie. O odebraniu dzieci z przedszkola, zrobieniu obiadu dla całej rodziny, wykonywaniu pracy za innych (w końcu okres urlopowy, a praca musi być wykonana), zrealizowaniu wszystkich spraw, których inni od nas wymagają lub oczekują- owszem, na to zawsze znajdzie się czas. A o odpoczynku lub skupieniu się na sobie zapominamy. W głowie tylko odznaczamy sprawy ze swojej "to do list". Szkoda, że na tej liście nie ma pozycji "skup się na sobie"...

A dla pocieszenia dla wszystkich pracoholików- pyszna sałatka. Zróbcie coś dla siebie, zjedzcie coś smacznego i zdrowego :)

Kilka liści świeżego szpinaku

ok. 30g suchej kaszy jaglanej

1 średniej wielkości marchewka

1 cebula

1-2 łyżki jogurtu naturalnego

pół pomidora

kurkuma

ząbek czosnku

 

Kaszę gotujemy razem z marchewką ok. 10-15 minut, aż kasza zmięknie

W tym czasie podsmażamy cebulę na małej ilości ojeju rzepakowego

Cebulę dodajemy do kaszy, doprawiamy kurkumą i czosnkiem oraz solą, mieszamy wszystko z jogurtem naturalnym

Tak przygotowaną kaszę kładziemy na poszatkowane liście szpinaku, dodajemy pokrojonego w kostkę pomidora

Smacznego!

 

piątek, 23 maja 2014

Pamiętam takie wakacje... Razem z siostrą i rodzicami wyjechałam nad morze. Zawsze zatrzymywaliśmy się nie w samych Dębkach, ale w przyjaznej odległości od hałasu motorów i tłumów ludzi "atakujących" plażę od samego rana, z dala od wiecznie rozwijającego się handlu ulicznego... W zamian za to mieliśmy ciszę, spokój i ewentualnie od czasu do czasu słyszalne muczenie krowy :) Słońce, piękna pogoda i śniadanie na balkonie... Żyć nie umierać! Zwłaszcza, gdy takim śniadaniem było świeżo przygotowane tabbouleh.

Tradycyjnie jest to sałatka z kuskusu z surowymi warzywami. Jednak ja dziś postanowiłam zrobić to danie w lekko zmienionej, komosowej wersji

Na przepyszną sałatkę potrzebujemy:

trochę quinoi (komosy ryżowej)- ja dałam ok. 25g

pół dojrzałego pomidora

trochę kalarepy

łyżkę orzechów nerkowca

garść rukoli

garstkę kiełków (u mnie mix kiełków słonecznika i brokuła)

ew. pół łyżeczki miodu, przyprawy

tak naprawdę w doborze warzyw jest wieeeelka dowolność- możecie dorzucić ogórka, marchewkę, czerwoną cebulę, oliwki... co tylko zachcecie!

 

Komosę ryżową gotujemy do zmięknięcia

Gdy się już ugotuje- dodajemy do niej pokrojone warzywa

Na koniec dorzucamy zieleninę (rukolę i kiełki), orzechy i ewentualnie przyprawiamy do smaku

Ja podawałam takie danie na śniadanie, ale równie dobrze może być to pyszna alternatywa na posiłek zabrany do szkoły lub pracy

Kuchnia marokańska

piątek, 16 maja 2014

Znowu szparagi. Wybaczcie, ale je uwielbiam, a tak szybko się kończą! Zielone strączki w lekko chrupiącej wersji są ostatnio moim kulinarnym faworytem.

Potrzebujemy:

Trochę sałaty lodowej

Kilku szparagów (ok.5-6)

1 dorodnej marchewki

Skórki z 1 cytryny

Sosu vinegrette (w moim przypadku: oliwa, miód, sok z cytryny, sól, tymianek)

 

Szparagi i marchew myjemy

Marchew obieramy, oba warzywa kroimy- marchew w sporą kostkę, szparagi na krótsze kawałki

Na dobrze rozgrzaną patelnię z niewielkią ilością oleju rzepakowego wrzucamy marchew i szparagi,lekko solimy, co jakiś czas potrząsamy i mieszamy

W tym czasie szatkujemy sałatę, przygotowujemy sos vinegrette

Cytrynę dokładnie myjemy i ścieramy na drobnej tarce jej skórkę

Marchew i szparagi dodajemy do poszatkowanej sałaty, zalewamy sosem vinegrette i posypujemy skórką z cytryny

Smacznego!

Jadłospis dla Mam Szparagi

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ostatnio mnie tu trochę nie było. To kwestia tego, że byłam bardzo zajęta- rzadko bywałam w domu, cały czas biegałam między pracą, uczelnią a spotkaniami ze znajomymi i treningami, na które wykorzystywałam i tak bardzo ograniczony mój wolny czas. Stąd też pomysł na tę notkę. Bo w końcu nawet żyjąc w biegu trzeba znaleźć czas na smaczny i racjonalny posiłek. Albo i kilka J Dlatego dziś proponuję Wam dziś sałatkę, którą z łatwością można wykonać i przetransportować do pracy lub na uczelnię…

Prawdę mówiąc jej skład zainspirowany jest książką „Nowoczesne zasady odżywiania” Campbella. Jestem wegetarianką od 10 lat i prawdę mówiąc częściej nasłuchałam się opinii negujących ten styl życia, niż akceptujących go. Dotyczy to zarówno  komentarzy zasłyszanych od znajomych, jak i tekstów naukowych. Jednak ta książka jest wyjątkowo pro-wegańska. W sieci można co krok natknąć się na teksty o tematyce żywieniowej, po przeczytaniu których zastanawiam się czy to żart, czy może ktoś RZECZYWIŚCIE myśli że to jest prawda. Prawdę mówiąc, gdy w liceum zaczęłam się interesować tematyką żywienia to brak wiarygodnych informacji i trudności w ocenieniu co jest prawdą, a co zasłyszaną plotką były głównymi przyczynami, dla których zdecydowałam się na studia żywieniowe. Jednak ta książka w pełni opiera się na badaniach naukowych, co czyni ją publikacją wiarygodną. Okazuje się, że długoletnie badania wykazały bardzo negatywny wpływ białka zwierzęcego na zdrowie człowieka. U KAŻDEGO szczura karmionego dietą zawierającą 20% białka pochodzenia zwierzęcego wykryto rozwój nowotworu wątroby. Głównym czynnikiem rozwoju tej choroby jest aflatoksyna występująca w wielu warzywach, owocach czy produktach nabiałowych. Jednak dieta niskobiałkowa „usypia” negatywną odpowiedź organizmu na jej działanie. Za to powrót do diety wysokobiałkowej nasila tworzenie ognisk nowotworowych. Dodatkowo wysokie spożycie kazeiny generowało szybszy rozwój raka piersi. Na rozwój nowotworów ma wpływ nie tylko białko, ale i tłuszcz pochodzenia zwierzęcego. Bazując na tych informacjach autor proponuje dietę wegańsą, bazującą na produktach zbożowych oraz warzywach i owocach. Zaleca tzw. NPR, czyli nieprzetworzone produkty roślinne.

Czy rzeczywiście jest to najzdrowsza dieta świata? Przekonały mnie wyniki badań, które wykazały 100% zależność między dietą, a zachorowalnością. Badania wykazały również dobry wpływ stosowania takiej diety na leczenie otyłości, cukrzycy czy chorób układu krążenia. Jednak z drugiej strony produkty nabiałowe (głównie mleko) są świetnym źródłem wapnia i bez suplementacji można doprowadzić do niedoborów, np. witaminy D czy B12. I co tu wybrać? Wszystkie badania opisane w książce wprowadzały dwie grupy badanych- udział białka w całodziennej podaży energii wynosił odpowiednio 5 i 20%. Ja postanowiłam dać szanse diecie zawierającej małą ilość białka zwierzęcego, ale jednak z udziałem jajek i produktów nabiałowych. W mojej lodówce zawsze było pod dostatkiem jogurtów i twarogów. I może jadłam ich rzeczywiście zbyt dużo? Mniej kazeiny, więcej cieciorki- challange accepted!

A teraz może trochę o jedzeniu.

potrzebujemy:

1/4 awokado

1/4 główki sałaty lodowej

garść orzechów i trochę siemienia lnianego

garść ugotowanej ciecierzycy

1 dojrzałego pomidora

łyżkę jogurtu

 

Wykonanie jest banalnie proste.

Sałatę rwiemy lub siekamy i mieszamy z jogurtem.

Awokado i pomidora składniki kroimy w cząstki, dodajemy do sałaty.

Dorzucamy też ciecierzycę i orzechy z siemieniem.

Całość doprawiamy do smaku.

Smacznego!

Zdrowy tryb życia

czwartek, 27 lutego 2014

Historia tego połączenia jest następująca: jak zwykle wszystko wyszło przez przypadek. Ale w odkrywaniu tego połączenia pomogła mi inna food-bloggerka, autorka bloga nasmak.pl. Ponieważ studiujemy razem (nasze spotkanie nie było specjalnie zaaranżowaną akcją bloggerską :) ) postanowiłyśmy załatwić coś na uczelni lub spotkać się z prowadzącymi zajęcia. Tradycyjnie- bez szans. Spróbuj załatwić jakąś sprawę w dziekanacie za pierwszym podejściem i bez podania, a Ci szczerze pogratuluję ;) Zniechęcone czekaniem postanowiłyśmy spędzić czas przyjemniej- kawka, spacer i... wspólne gotowanie! Poszłyśmy do sklepu, zakupiłyśmy wszystko co zielone (brokuł, limonka i inne warzywa) i zabrałyśmy się do pichcenia. Stworzyłyśmy przepyszny obiad- makaron z brokułami, gorgonzollą i limonką (którą dodałyśmy tylko po to, żeby sprawdzić, jak to będzie smakować- i zadziałało!). Przepis na makaron może kiedyś zamieszczę, ale tak pyszne danie zainspirowało mnie do stworzenia tej sałatki :)

Na sałatkę potrzebujemy:

Pół główki sałaty lodowej

1 brokuła

1 buraka

Pół kostki fety

Pół opakowania migdałów w płatkach

1 limonkę

Zaczynamy od buraka- dokładnie go szorujemy szczoteczką do warzyw, kroimy w kostkę i wrzucamy do rozgrzanego piekarnika na ok. 20 minut (aż zmięknie trochę, ale będzie miał lekko chrupiącą strukturę)

W tym czasie myjemy brokuła i odkrajamy różyczki. Patelnię mocno rozgrzewamy (wystarczy mała ilość oleju) i podsmażamy (tak, surowego brokuła) przez ok 10 minut. Kłąb również kroimy w kostkę i podsmażamy

Na rozgrzanej patelni, po przygotowaniu brokuła, prażymy migdały na złocisty kolor

Brokuły gotowe? Burak gotowy? Czas wszystko połączyć!

Sałatę szatkujemy i wrzucamy do miski. Dorzucamy brokuła i buraka, dodajemy fetę pokruszoną na drobne kawałki/

Na końcu ścieramy skórkę z limonki. Opcjonalnie można skropić sałatę sokiem z limonki, ja tego nie robiłam, bo sałatka była już wystarczająco limonkowa :)

Na koniec dodajemy migdały i... podajemy

Smacznego!

sobota, 17 sierpnia 2013

Jednym z moich ulubionych "letnich wspomnień dzieciństwa" jest wyjadanie arbuza łyżeczkami z całej wielkiej połówki. Kto szybciej atakuje, ten ma pełniejszy brzuch tego pysznego owocu! Cieknący sok? Nieważne! Pestki? Nieistotne! Przednia zabawa, uśmiechy na twarzy i TEN smak- to jest w tym wszystkim jedyna rzecz, która się liczy. I widzicie, jak niewiele niektórym potrzeba do szczęścia?

Jednak gdy wyjadanie arbuza ze skórki nam się znudzi- zróbmy sałatkę! I nie tę oklepaną- owocową. Dodajmy do arbuza oliwki. Będzie pysznie!

Potrzebujemy:

Ćwierć arbuza

Trochę sałaty

Kilka oliwek

Kawałek ogórka

Pestki słonecznika, sezam i siemię lniane

100 ml jogurtu naturalnego

Łyżkę octu balsamicznego

Łyżeczkę miodu

Trochę przyprawy do piernika

 

Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki i wrzucamy do miski

Dodajemy arbuza pokrojonego w kostkę lub wykrawamy z niego łyżeczką nieokreślone kształty

Oliwki i ogórek kroimy w małe cząstki i dodajemy do reszty

W miseczce mieszamy jogurt z miodem, octem i przyprawą. Ewentualnie doprawiamy czym chcemy do smaku

Sos wylewamy na sałatkę, posypujemy uprażonymi nasionami

Smacznego!

 Bez glutenu Miodowy miesiąc

sobota, 27 kwietnia 2013

Jeno z moich ulubionych połączeń. Fetę kocham za słony posmak. Broluła- za to że poprawia humor nawet w najgorszych chwilach. A buraka kocham za wszystko!

Wraz z wiosną na naszych stołach chętniej pojawiają się sałatki. Wolimy dania na zimno lub średniozimno. Przestały nas cieszyć gorące zupy. Dlatego ja dziś serwuję sałatkę. Co ciekawe- naukowcy ostatnio odkryli nowe właściwości buraka- obniża on ciśnienie (dlatego bez obaw możemy go łączyć ze słoną fetą ;)   )

Sałatka jest bardzo dobrą opcją dla tych, którzy nie mają warunków żeby ugotować sobie obiad (np. siedząc na uczelni lub w pracy). Dzięki temu unikniemy opychania się fast foodami lub potrawami o wątpliwej zawartości składników odżywczych, a w zamian za to napełnimy swój żołądek zdrowymi i pysznymi witaminami

Do szczęścia potrzebujemy niezbyt wiele:

1 mały burak

ok. 200 g brokuła

trochę fety

sałata lodowa

dla chętnych: pestki słonecznika, siemię lniane, sezam

przyprawy do smaku

 

Buraka i brokuła gotujemy na parze

Po ugotowaniu brokuła należy pokroić, a buraka w zależności od własnego widzimisię- pokroić w kostkę lub zetrzeć na tarce

Do miski wrzucamy poszatkowaną sałatę lodową i ugotowane warzywa

Całość opruszamy fetą i ewentualnie miksem nasion- ja polecam uprażyć pestki słonecznika z sezamem i siemieniem lnianym, a całość wymieszać z odrobiną soli- dodatek idealny do każdej potrawy!

Tak przygotowaną sałatkę doprawiamy do smaku i wcinamy

Smacznego!

    

piątek, 30 listopada 2012

Za każdym razem, gdy uczę się do kolejnej wejściówki z Wybranych Technologii Przetwórstwa Żywności, nabiera mnie ochota na produkty, o których czytam. Cóż się dziwić- gdybyście przez 2 godziny słuchali o twarogach i serach podpuszczkowych, wasze myśli też pewnie by powędrowały w poszukiwaniu nowych przepisów z tymi cennymi źródłami wapnia w roli głównej.

W dniu nauki zjadłam chyba z kostkę sera twarogowego (w różnych odsłonach), a przez kolejne dni miałam wielką ochotę na któryś z serów pleśniowych. Stojąc przed działem nabiałowym w sklepie, moje kubki smakowe zadecydowały- raz dwa trzy, dziś w sałatce zajdziesz się ty! Bach. Camembert wędruje prosto do koszyka.

Opcje są dwie- z jabłkiem lub marchewką. Obie pyszne. Którą Wy wybieracie?

Trochę roszponki

Łyżeczka nasion słonecznika

Pół łyżeczki miodu

Pół łyżeczki octu balsamicznego

2 łyżki jogurtu naturalnego

1 marchewka/ 1 jabłko

camembert wedle uznania- ok. 1/4- 1/2 opakowania

 

Pół jabłka lub marchewkę prażymy- obrane i pokrojone na cząstki jabłko z cynamonem, marchewkę gotujemy obraną i pokrojoną w małej ilości wody z małym dodatkiem cukru (trzcinowego) lub miodu

W opcji z jabłkiem- drugą połówkę kroimy na małe kawałki

W miseczce robimy sos- mieszamy jogurt z octem, modem i nasionami

Dodajemy pokrojony camembert i sałatę

Gdy jabłko lub marchewka się ugotują- dodajemy do sałaty

Smacznego!

 



 
1 , 2
Durszlak.pl Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
JemyZdrowo.pl