sobota, 13 czerwca 2015

Nowalijki mniam mniam :)

Kiedyś kupiłam szparagi, przyrządziłam je w moich ulubionych wersjach, a resztę chciałam ugotować w jakich nowy sposób. W tym przypadku zawsze warto zasięgnąć porady od najlepszych. Telefon do siostry.

- Hej, Kaś. Z czym mogę zrobić szparagi? Z kozim serem, w omlecie i w sosie cytrynowym już jadłam. Jakieś propozycje?

- Hm... nie wiem. Ja tam zawsze robię risotto ;)

No i padło na "coś risottopodobnego". Ponieważ ryż do risotto się skończył. Ale miałam ryż brązowy, ok. Jesteśmy na dobrej drodze. Ale jakoś mi to tak nie pasuje. Tylko ryż i szparagi? Żadnego kulinarnego fiu bździu? Tricków i bajerków? Dodatkowo zachciało mi się jakiegoś sosu z bazą mleczną/jogurtową. I bach! Pomysł na beszamel wparadował do mojej kuchni!

_IGP7292_2

Dla jednej osoby wystarczy:

30g brązowego ryżu

kilka szparagów (ja dałam ok. 5 cienkich)

1 cebula (lub 2 mini)

trochę imbiru (kawałek o grubości 0,5cm)

kurkuma! i inne przyprawy

Sos beszamelowy:

  • 3/4 szklanki mleka
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • kopiasta łyżka mąki (u mnie razowa)
  • ociupinka cynamony i pieprzu ziołowego
  • ew. sól, ale ja w odpowiednim momencie się zorientowałam, że mój ryż już jest odpowiednio (czyt. za bardzo dla normalnej osoby) słony, więc nie soliłam beszamelu

_IGP7288b

Zaczynamy od ryżu, bo ten rodzaj się gotuje dość długo

Potem zabieramy się za warzywka- szatkujemy cebulę, wrzucamy na rozgrzany olej rzepakowy, po chwili dodajemy pocięte w małe kawałki szparagi. Doprawiamy kurkumą i ew. innymi przyprawami, dodajemy pokrojony drobno świeży imbir. Mieszamy co jakiś czas, zdejmujemy z gazu po ok 10 minutach

Przygotowujemy beszamel: rozgrzewamy olej, dodajemy mąkę. Intensywnie mieszamy. Dodajemy mleko i przyprawy, nadal intensywnie mieszamy. Uwaga! Z tego przepisu wyjdzie trochę więcej beszamelu niż potrzeba. No chyba, że jesteście miłośnikami sosów :)

Podajemy na talerze każdą część osobno albo zmieszane wszystko razem.

Smacznego!

_IGP7274_2

17:20, dietoholic , na obiad
Link Komentarze (6) »
czwartek, 11 czerwca 2015

Cóż to jest... napój turboodżywczy, dający dużo energii i na dodatek dobry w smaku? Nie, to nie sok z gumijagód ;) To oczywiście sezonowy koktajl.

Po wypiciu jednej porcji czuję się pozytywnie naładowana do działania jak króliczek duracella i przepełniona witaminami. Mając taki wybór sezonowych owoców i warzyw aż wstyd nie wrzucić ich wszystkich razem do blendera. To też dobry posiłek dla sportowców- przy odpowiednim doborze składników może to być dobra alternatywa dla posiłków potreningowych (zamiast faszerowania się poweradami i chemicznymi mieszankami).

Ja przeprosiłam się z moją sokowirówką i znowu zakrólowała na kuchennym blacie. Czasem się jeszcze co prawda spieramy w sprawie twardości warzyw, które ja chcę wycisnąć, a ona nie, ale cóż... nie od razu Rzym zbudowano :) albo ona się rozkręci albo ja się tak w tym wyciskaniu rozkręcę, że zainwestuję w dobrą wyciskarkę do soków. Teraz na przykład, pisząc tę notkę, popijam sobie sok selerowo-pomarańczowy. Polecam również połączenie soku z buraka i marchwi, dodając ociupinkę kwaśnej cytryny. Witamina C świetnie wspomoże wchłanianie zawartego w buraku żelaza :)

Ale nie o sokach miała być notka, ale o koktajlu. I to nie byle jakim! Zielony, sycący i witamin dodający!

_IGP7244b

Potrzebujemy:

1/6 awokado

1 kiwi

garść świeżego szpinaku (no... może być lekko kopiasta ;) )

pół banana

1 cm kawałek imbiru

200 ml mleka

Wykonanie? Banalnie proste

Wrzucamy wszystkie składniki (po obraniu oczywiście) do blendera (lub do pojemnika jeżeli jest to ręczny blender)

Miksujemy na gładką masę, nie pozostawiając żadnych liści szpinaku luzem

Przelewamy do szklanki i rozkoszujemy się smakiem

_IGP7261b

Taki koktajl ma niemalże idealny stosunek węglowodanów, tłuszczu i białka (czyli taki procentowy udział energetyczności diety jaki jest zalecany według aktualnych norm).

Jedna porcja to:

  • 218 kcal
  • 8,3g białka
  • 7,4g tłuszczu
  • 33g węglowodanów
  • aż 260 mg wapnia (norma to 1000, więc koktajl spełnia 1/4 dziennego zapotrzebowania! WOW! osteoporoza nam nie straszna:) jednak nie ma co się radować na zapas- pamiętajmy, że szczawiany zawarte w szpinaku trochę nam wchłanianie tego wapnia zepsują. Ale za to obecność wapnia w tym koktajlu ograniczy prowadzące do chorób nerek odkładanie się  złogów szczawianowych
  • 840 mg potasu przy zaledwie 92 mg sodu. Stosunek 1:9, nie zobaczysz tego w większości produktach gotowych!
  • 179 mikrog witaminy A
  • 0,5 mg witaminy B6- niemalże połowa średniego zapotrzebowania!
  • 69 mg folianów, dobry start dla wszystkich, w szczególności dla pań starających się o małego szkraba
  • 32 mg witaminy C, dwa takie koktajle i nie trzeba jeść suplementów :) dobra wiadomość dla chcących zrzucić nieco zimowych zapasów ciałka: witamina C wspomaga proces odchudzania, zmniejsza ryzyko insulinooporności i chorób metabolicznych i pomaga w zmniejszeniu ilości tkanki tłuszczowej

No i jeszcze jeden szczegół- z racji tego, że jest to danie "na zimno" i nie ma tu żadnej obróbki kulinarnej- nie tracimy witamin i składników mineralnych. No cud malina, blendować nie umierać :)

Smacznego!

_IGP7255b

piątek, 05 czerwca 2015

Po powrocie stałam się strasznie francuska. Zjawisko to ma kilka objawów:

  1. przed wypiciem CZEGOKOLWIEK znajdującego się w szklance najpierw wącham, później piję. Niemalże jakbym testowała dobre francuskie wino
  2. 5-cio minutowe spóźnienie nie jest dla mnie już czymś koszmarnym, nawet jeżeli to ja jestem osobą spóźnioną
  3. nie stresuję się już tak bardzo jak kiedyś, więcej się śmieję
  4. nie spieszę się podczas gotowania tylko rozkoszuję każdym zapachem świeżo doprawionej potrawy
  5. clue programu: Książka kucharska "Moja kuchnia w Paryżu" Davida Lebovitza nie znika z kuchennego stołu

Z tegorocznych warszawskich targów książki wróciłam z zakupami monotematycznymi: "Francuski nie tyją" M. Guilano, w której autorka opisuje nie tylko podstawy francuskiego paradoksu, ale też opowiada o tamtejszej kulturze jedzenia; "Medre! w rzeczy samej" S. Clarke'a, gdzie znajdziemy opowieści Brytyjczyka żyjącego w Paryżu oraz kulturowe porównanie tych dwóch narodowości oraz wyżej wspomniana "Moja kuchnia w Paryżu". Więc widzicie sami- co francuskie, to przykuwa mój wzrok. Jednak po powrocie żadne pieczywo, nawet to nazwane francuskim, nie będzie mnie tak zachęcało do zakupu jak bagietki z ulubionej paryskiej boulangerie. Dlatego też pieczywo postanowiłam piec sama. Były w tej kwestii i wzloty i upadki, ale nie poddaję się! Największa trudność polega na tym, że każdy przepis staram się trochę zamienić- tak, żeby mąki pszennej było jak najmniej, zamieniając ją na mąkę pełnoziarnistą. Moje doświadczenia pokazały, że nie zawsze wystarczy zmienić rodzaj mąki, lecz powinno się też wziąć pod uwagę konsystencję ciasta. Zakalcowych gniotów chlebopodobnych tu nie znajdziecie, ale te panissy od razu wyszły dobrze :)

_IGP7224_2

_IGP7187_2

Do ich zrobienia potrzebujemy:

45g mąki pszennej

75g mąki razowej (lub miksu mąki razowej z kukurydzianą)

1 szklanki mleka

2 jajek

1 łyżeczki oleju rzepakowego

3/4 łyżeczki soli morskiej

pół łyżeczki pieprzu

pół łyżeczki kurkumy

(opcjonalnie można dodać pocięte suszone pomidory, jeszcze nie próbowałam, ale myślę, że to wyszłoby BOMBOWO!)

_IGP7213_2

Wykonanie jest banalnie proste:

Nagrzewamy piekarnik do 220 stC

W tym czasie mieszamy wszystkie składniki mikserem na gładką masę

Jeżeli konsystencja jest zbyt wodnista- można dodać trochę otrąb, siemienia lnianego lub po prostu mąki. Konsystencja ma być podobna do ciasta muffinkowego, gęstsza niż na naleśniki, ale nie tak gęsta jak na chleb.

Rozkładamy ciasto po rózno do 9ciu form muffinkowych

Pieczemy ok. 35-40 minut do zarumienienia

UWAGA! Babeczki smakują obłędnie na gorąco, na następny dzień już nie są takie pyszne (ale po dodaniu białego sera odzyskują swój urok ;) )_IGP7202_2

_IGP7192_2

_IGP7167_2

Smacznego!

Durszlak.pl Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
JemyZdrowo.pl