poniedziałek, 30 marca 2015

Ajajaj. Troszkę zaniedbałam tego bloga i jego czytelników nie publikując żadnych notek, ale już to naprawiam!

Francja to kraj serów, chleba i generalnie dobrej kuchni więc studiując tutaj powinnam Was zasypywać przepisami z taką prędkością, że nie wyrabialibyście się z gotowaniem. A tu nic. Mam nadzieję że poniższym daniem zrekompensuję moje milczenie :)

Jeszcze będąc w Polsce quiche był dla mnie daniem, które wywoływało uśmiech na twarzy. Pracując w gastronomii przez niemalże 4 lata (a wszystkie lokale reklamowały się jako francuskie) słyszałam chyba wszelkie wersje wymowy tego słowa. Były kosze, kusze, kisze i kłiche. Ale moim faworytem jest KŁAJCZ.

Przeważnie nie jestem fanką tego dania. Gdy zdarzało mi się takie jadać w różnych warszawskich lokalach, za każdym razem byłam zawiedziona. Pomimo, że nazwa przyciągała bakłażanem, brokułem, papryką i innymi pysznościami, w daniu tym przeważało półfrancuskie ciasto i mnóstwo masy jajeczno-śmietanowej lub beszamelowej, a warzyw było tyle co kot napłakał... Jednak po moich wcześniej wspomnianych zajęciach (french family cooking) zmieniłam opinię co do tego dania. Bo, owszem, quiche zawierał masę i ciasto, ale był również wypełniony po brzegi aromatycznymi dodatkami. I to uczyniło z niego pyszne danie, którym się zajadałam z dokładkami :)

(przepraszam za komentarze i złej jakości zdjęcie, ale w aktualnych warunkach muszę sobie jakoś radzić robiąc zdjęcia telefonem)

Na 1 sporego quicha, ok. 8 porcji potrzebujemy:

składniki na ciasto: można pójść na łatwiznę i kupić mrożone ciasto kruche albo zrobić własną tartę np bazując na tym przepisie

8 jajek

150g śmietany 18% (myślę, że można w całości lub większości zastąpić jogurtem, w szczególności greckim)

70 g tartego sera na wierzch

4 szczypty soli

mnóstwo aromatycznych świeżych ziół- tyle, żeby na cieście zrobiła się "górka" (podczas pieczenia i tak objętość się zmniejszy). mogą to być:

- pietruszka (główny składnik w oryginalnym daniu)

- bazylia

- rozmaryn

- seler

- szałwia

- szczypiorek

- oregano

 

Na początku przygotowujemy spód. Albo według powyższego przepisu, albo po prostu rozmrożone ciasto rozkładamy w okrągłej formie i nakłuwamy lekko widelcem

W przypadku ciasta przygotowanego własnoręcznie- przed przejściem do kolejnych etapów musimy odczekać, aż spód trochę przestygnie

W tym czasie zabieramy się za masę jajeczną- mieszamy śmietanę z jajkami, dodajemy sól lub inne sypkie przyprawy

Zioła szatkujemy na średniej wielkości, nie za małe kawałki

Gdy spód ostygnie wysypujemy na niego zioła. Dodajemy ich tak dużo, żebyście pomyśleli że zaraz wam zaczną wypadać z formy

Wszystko zalewamy masą jajeczną, wierzch oprószamy tartym serem (parmezan, ementaler, gouda- co tylko chcecie)

Wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy ok. 25-30 minut. Quiche będzie gotowy, gdy po wsadzeniu do niego noża ostrze będzie suche

bon apetit!

środa, 04 marca 2015

Delikatny i rozpływający się w ustach. Przypominający lody czekoladowe, bo przed podaniem przetrzymywany przez 2h w lodówce. I bardzo łatwy w wykonaniu! Doskonały deser do kolacji, gdy chcemy przekonać gości, że jesteśmy świetnymi kucharkami (lub kucharzami).

Aktualnie studiuję we Francji i na szczęście wśród moich zajęć znalazło się "French family cooking". Więc większość czasu spędzam w kuchni przygotowując pyszne dania na spokojnie, bez pośpiechu. To cudowne, że Francuzi mają zwyczaj celebrowania gotowania i jedzenia. Niestety w dzisiejszych czasach zapominamy o ucztowaniu i docenianiu posiłku, jemy jak najwięcej i jak najszybciej, bo przecież mamy tyle zajęć i obowiązków na głowie. Ale dzisiejszy przepis musi być wykonany na spokojnie, w miłej atmosferze, a każdy kęs celebrowany jakby to był nasz ostatni posiłek ;) bo przy tym deserze nie ma się co spieszyć, chyba że martwimy się, że ktoś nam zaraz sprzątnie resztę sprzed nosa...

Niestety nasze desery nie były serwowane w kokilkach tylko nakładane łyżką, więc na zdjęciu zobaczylibyście tylko brązową paćkę. Dlatego posłużę się zdjęciem znalezionym w internecie:



źródło: http://www.dongusto.at/schnelle-rezepte-mousse-au-chocolat/

na ok 4 porcje potrzebujemy:

50 ml mleka

pół laski wanilii (ew. można użyć aromatu lub cukru waniliowego, ale wiadomo że naturalna wanilia lepsza)

3 jajka

100g ciemnej, deserowej lub mlecznej czekolady (lub mixu jak wolimy)

10 g cukru

 

Wykonanie:

Najpierw oddzielamy białka od żółtek

Teraz z laski wanilii wydobywamy ziarenka- przecinamy laskę wzdłuż, rozchylamy oba powstałe "płatki" i tępą stroną noża przesuwamy ziarenka wzdłuż laski

Ziarenka mieszamy z mlekiem i lekko podgrzewamy

Do żółtek dodajemy cukier i odstawiamy na bok, bo w tym czasie:

W kąpieli wodnej roztapiamy pokrojoną na średniej wielkości kawałki czekoladę

Gdy się roztopi- w kąpieli wodnej umieszczamy żółtka z cukrem, energicznie ubijamy

Teraz mieszamy czekoladę z żółtkami i mlekiem

Ubijamy pianę z białek- trzepaczką (tak jak my na zajęciach) lub w mikserze na sztywną pianę

Delikatnie, szpatułką, wprowadzamy białko do masy czekoladowej

Mus przekładamy do kokilek i zostawiamy na 2 godziny w lodówce (przykryte folią). Ewentualnie można też zostawić taką masę w misce, a tuż przed podaniem nakładać na talerze łyżką

Tuż przed podaniem można przyozdobić owocami (naturalnymi lub suszonymi) lub na wszelkie inne sposoby :)

Bon appetit!

Tagi: czekolada
15:42, dietoholic , na słodko
Link Komentarze (10) »
Durszlak.pl Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
JemyZdrowo.pl