Blog > Komentarze do wpisu

Czas na piernik!

Tak tak. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze się grudzień nie zaczął, a ja już o świętach piszę. Prawdę mówiąc jestem wielką przeciwniczką rozpoczynania świątecznej nagonki tuż po zaduszkach. Przeraziłam się trochę, gdy będąc w Berlinie w długi weekend (11-listopadowy) na każdym kroku atakowały mnie renifery, prezenty i bałwany ze Świętym Mikołajem na czele. Ale akurat o tym przepysznym pierniku trzeba zacząć myśleć wcześniej, ponieważ dojrzewa on minimum 2 tygodnie, a im dłużej tym lepiej. Jest to deser na który z niecierpliwością czeka cała moja rodzina, więc dzisiaj spełniłam jeden ze swoich Wigilijnych obowiązków :) W tym roku postanowiłam jednak trochę zmodyfikować przepis, by ciasto było trochę zdrowsze. I dodatkowo planuję użyć do niego tylko i wyłącznie własnych konfitur, część jest już zapasteryzowana i czeka w lodówce do świąt. Niech żyją zdrowe słodkości!

Już teraz przygotuj:

1 kg mąki (u mnie razowa, w zeszłym roku robiłam pół na pół z pszenną, w tym roku postawiłam na pełne ziarno w całości)

250g masła (ja użyłam 125g masła i 75 ml oleju rzepakowego (na próbę). konsystencja surowego ciasta jest normalna, więc myślę że spokojnie można użyć oleju rzepakowego zamiast masła w całości)

3 jajka (ekologiczne)

2,5 szklanki cukru trzcinowego

0,5 szklanki zimnego mleka

3 łyżeczki sody oczyszczonej

500g miodu

3-4 torebki przyprawy do piernika

po czubiastej łyżeczce: cynamonu, białego mielonego pieprzu, imbiru i gałki muszkatołowej

garść włoskich orzechów

3 duże pomarańcze

0,5 łyżeczki soli

Najpierw przygotujemy SKÓRKĘ POMARAŃCZOWĄ (przecież nie użyję gotowca, nie będzie tego przepięknego aromatu, zarówno w pierniku, jak i w domu)

Pamiętajcie jednak, żeby pilnować skórki, bo z własnego doświadczenia wiem, że spalona skórka nie pozostawia aromatu, a raczej utrzymujący się przez dłuższy czas zapach spalenizny ;)

Pomarańcze szorujemy dokładnie szczoteczką do warzyw

Pomarańcze obieramy i wcinamy (np. z owsianką albo używamy jej do konfitury dyniowo-pomarańczowej ;) )

Ze skórki skrajamy dokładnie wierzchnią warstwę, żeby otrzymać część bez białej skórki

Skórkę wrzucamy do rondelka i zalewamy wrzątkiem. Gotujemy przez 5 minut

Po tym czasie odlewamy wodę, zalewamy skórkę świeżą wodą, dodajemy 0,5 szklanki cukru

Gotujemy pół godziny na wolnym ogniu CAŁY CZAS PILNUJĄC, ŻEBY SIĘ NIE PRZYPALIŁA

Skórka gotowa? Niech ostygnie, my bierzemy się za ciasto piernikowe!

Do dużego garnka (Najlepiej największego, jaki macie- będzie wygodniej ugniatać ciasto) wrzucamy masło (lub olej), miód i 2 szklanki cukru

Podgrzewamy do zagotowania, co jakiś czas mieszając

Odstawiamy do ostygnięcia, czasami mieszamy

W tym czasie kroimy skórkę w drobną kostkę, siekamy orzechy, przygotowujemy mieszankę przyprawową

Przygotowujemy mleko: wlewamy do szklanki, dodajemy sodę, ale całość mieszamy tuż przed dolaniem do masy!

Do ostygniętej masy dodajemy mąkę, jaja, mleko z sodą, przyprawy, orzechy, skórkę i sól

Wygniatamy masę. Będzie dość lepiąca, ale nie przejmujcie się tym (w końcu więcej dla was do wylizania ;)  )

Lepkie ciasto wkładamy do foliowej torebki, zawiązujemy, zawijamy w ściereczkę i wstawiamy na min. 2 tygodnie do lodówki

W Wigilię rano wyciągamy ciasto i rozwałkowujemy na całej długości i szerokości blachy (mi wychodzą 2-3 blachy)

"Placki" urosną podczas pieczenia, należy rozwałkować ciasto na grubość mniej więcej 7 mm

Taki placek dzielimy na prostokąty (z blachy mojego wymiaru wychodzą 3 paski)

Robimy przekładańca- warstwę piernika przekładamy powidłem śliwkowym lub konfiturą domowej roboty, następnie kładziemy kolejny prostokąt piernika, znów przekładamy konfiturą i na wierzch ustawiamy kolejny "placek"

Tak przygotowany piernik zawijamy folią spożywczą i odstawiamy, żeby konfitury "wsiąkły" w ciasto. Folia pełni jeszcze inną funkcję- broni ciasto przed podżeraniem piernika przed wigilijną kolacją :)

Voila, gotowe. Teraz wystarczy tylko pokroić piernik na mniejsze kawałki i wysłuchiwać oznak zachwytu

mmm... już nie mogę się doczekać Wigilii! 

Smacznego!

 Zdrowe słodkości 

piątek, 22 listopada 2013, dietoholic

Polecane wpisy

  • Francuskie panissy

    Po powrocie stałam się strasznie francuska. Zjawisko to ma kilka objawów: przed wypiciem CZEGOKOLWIEK znajdującego się w szklance najpierw wącham, później piję.

  • Cebulowy chleb razowy. Z domieszką kukurydzy

    Nigdy nie robiłam własnego zakwasu. Fakt- zajmuje to trochę czasu, ale ile zabawy i satysfakcji z domowego wypieku chleba na zakwasie! Dlatego też chciałam i te

  • Razowiec z majerankiem

    Oj dawno nie było tu chleba, a szkoda! Oprócz smaku świeżutkiego chleba domowego uwielbiam też jego zapach, który roznosi się po kuchni podczas pieczenia. Czy m

Komentarze
2013/11/22 20:38:02
oj, widać już po blogach, że Gwiazdka za rogiem :]
-
2013/11/24 12:22:58
Christmas in the air! :) Co prawda świątecznej nagonki w centrach handlowych nie lubię, ale zapach właśnie pieczonego piernika (lub świeżo zrobionego ciasta) utrzymujący się w domu to ta część świąt, na którą czekam co roku ;)
-
2013/11/26 19:36:11
pysznie wygląda!
-
2013/12/22 17:46:40
taką zdrową wersję to ja rozumiem! ;)
-
2013/12/22 18:04:48
_______________________________________________________________
KAPITALNE I MOCNO STYMULUJĄCE WYOBRAŹNIĘ ZDJĘCIA / ŚLICZNE! *****

P. S. PRZEPIS MĄDRY, EKSTRA TAKI INTELIGENTNY. ZARAZ WYKONAM...

_______________________________________________________________
Durszlak.pl Top Blogi Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
JemyZdrowo.pl